sobota, 21 stycznia 2017

Wycieczka do Seulu 3.12-13.12 część 2 - jedzenie w Korei

smażony ryż z warzywami i mięsem + makaron ramyon

Przed moim wyjazdem do Seulu wiele osób mówiło mi, że tamtejsze jedzenie jest po prostu fantastyczne. Bardzo chciałam posmakować koreańskiej kuchni, ale nie myślałam, że dosłownie się w niej zakocham. 
Prawda o "fantastycznym" jedzeniu nabrała sensu już przy pierwszej wizycie w restauracji z grillem. 
Nie mogłam wyjść z podziwu. Pierwsze pozytywne wrażenie zrobił na mnie sam lokal. Przyjazna obsługa, ciepła i domowa atmosfera i grill na środku stołu, na którym smażyło się nasze zamówione mięso. 

Dziewczyny, z którymi podróżowałam zamówiły boczek. Przez pierwszą chwilę pomyślałam boczek? Tłusty taki...nie będzie mi smakować. Już po pierwszym kęsie przekonałam się, że jem swój najlepszy w życiu kawałek boczku. Pokrojony na kawałeczki podczas smażenia i zawinięty w specjalnie przygotowane liście sałaty z dodatkiem kimchi , czosnku i pasty smakował obłędnie. Ważne jest aby cały kawałek mięsa razem ze składnikami włożyć do ust nie dzieląc go na tak zwane "dwa gryzy". Głębia smaku potrawy rozpływająca się w ustach kiedy zasmakujemy ją w całości , to właśnie tajemny sekret koreańskiej kuchni. 


Do grilla najlepsze jest Soju . Jak smakuje soju i co to za trunek ? Smak ma zbliżony do naszej polskiej wódki, ale jest dużo bardziej rozwodniony. Można kupić klasyczną wersję bez smaku, lub owocową. Smaki jakie próbowałam : brzoskwinia, winogrono, granat, grejpfrut, jagoda. 
Zdecydowanie na pierwszym miejscu górował grejpfrut i winogrono. Wiem, że można było również trafić na ananasowy, ale znalazłyśmy tego smaku w miejscach, w których byłyśmy. 


Jeśli jestem już przy alkoholach napiszę trochę o samym piwie. Piwo jest w każdej knajpie z kurczakiem. Do wyboru mamy najczęściej takie marki jak cass lub hite. Nie będę się rozpisywać o smaku piwa, bo jako osoba, która w swoim ojczystym kraju pije tylko piwa rzemieślnicze byłam nastawiona, że tamtejsze piwo nie będzie się równać nawet naszym koncerniakom. Nie myliłam się :) Jednak kurczaka najlepiej popijać piwem, także nie ominęło mnie wypicie jednego kufla. 


Sam kurczak w Korei to mistrzostwo w swoim fachu! KFC może się przy nim schować. Miejsc gdzie podają kurczaka jest wiele. Każda ulica posiada minimum dwa lokale. Kurczak smakuje tam najlepiej. Panierka, mięso i specjalne sosy podawane do całego dania tworzą niesamowicie zgrany duet. Myślę, że nie ważne jaką knajpę z kurczakiem wybierzecie, to będziecie zadowoleni z jego smaku. Osobiście polecam miejsca gdzie po prostu jest dużo ludzi, bo wiadomo tam gdzie tłum , tam dobrze karmią :).


Kolejną potrawą jaką miałam okazję spróbować to przepyszne bulgogi. Wołowina z czosnkiem i kiełkami smażona na grillu , otoczona mnóstwem dodatków ( kimchi, cebula, papryka, czosnek, pasty ) + ryż i zupa z kluseczkami podobnymi w smaku do naszego ciasta na pierogi. 

Uwielbiam mieć możliwość grillowania i gotowania przy własnym stoliku. Do każdego zamówionego dania dostajemy wodę oraz dodatki w postaci kimchi, rzodkiewki w zalewie, czosnku itp . Woda i dodatki są darmowe i można prosić o dokładkę w dowolnych ilościach. 

zdjęcie pobrane z bloga https://christinathepolyglot.wordpress.com 
Miałam okazję zjeść także pyszny Kimbap z kotletem. Tak z kotletem w panierce :) Kimbap z ryżem i warzywami , specjalną pastą oraz kotletem serwowany przez kilka kobiet w małej knajpce na gangnam gu office był najczęściej jedzoną potrawą przez moje 8 dni pobytu w mieście. Atrakcyjna cena ( ok.12 zł ) i niesamowity smak przyciągały nas do tego miejsca kilkakrotnie. Odkąd wróciłam do domu tradycyjne sushi poszło w zapomnienie. W domu robię tylko Kimbap z koteletem i warzywami. Nie ma nic smaczniejszego. 


Ze słodkości jakie spróbowałam na ulicach Seulu wybrałam dwie, które postanowiłam uwiecznić na zdjęciach. Pyszna rybka z nadzieniem ( ciasto podobne do francuskiego + pasta z czerwonej fasoli ).
Smak nadzienia można było wybrać spośród kilku opcji. Byłam ciekawa banana, ale skusiłam się na pastę z czerwonej fasoli, która jest koreańską słodkością dodawaną do deserów takich jak lody czy ciasta. Napraawdę warto spałaszować taką rybkę. 


Moim ulubieńcem wśród smakołyków podawanych na ulicy był placek hotteok. Przepyszny cynamonowy placuszek robiony tradycyjnie nad ogniem w specjalnych formach. Smaku nie da się opisać, ale łączył w sobie ciasto zbliżone do podpłomyków ze słodyczą cynamonu i przypraw korzennych...coś wspaniałego za jedyne 3zł. Za tym smakiem tęsknie najbardziej. 


Większość potraw w Korei jest pikantna,ale pokazane w tym poście potrawy były łagodne (mięso z grilla przyprawaimy sobie sami dobierając dodatki, kurczaka można wybrać również łagodnego ). Jako, że nie mogę jeść nic ostrego odnalazłam się w tym pełnym pikanterii świecie i nadal uznaje fakt, że lepszego jedzenia do tej pory nie posmakowałam. Wystarczyło żywić się tam przez siedem dni, by zauważyć jak bardzo poprawił się stan mojego zdrowia, który zwykle nie jest w dobrej kondycji. Korea jest miejscem, gdzie nie żałuję żadnych pieniędzy, które wydawane są na jedzenie. Jedyny minus posmakowania tamtejszej kuchni to ogromna tęsknota i chęć ponownego spróbowania tych wszystkich dań i łakoci. 

W kolejnym poście : 
Wycieczka do Seulu 3.12-13.12 część 3 - zakupy spożywcze 

środa, 11 stycznia 2017

TONYMOLY Cats Wink Clear Pact - 02 puder prasowany

Opis produktu:

Prasowany puder stosowany do utrwalenia makijażu i kontroli sebum. Na długo wygładza i matuje cerę. Dostępny w dwóch odcieniach: 1 – jaśniejszym i 2 – ciemniejszym.
Nie zawiera parabenów i olejów mineralnych.
Stosowanie: Stosować po nałożeniu podkładu lub BB kremu
Pojemność:
11g

Moja recenzja:

Puder Tonymoly mam już długi czas. Z początku używałam go niemal codziennie, ponieważ w wakacje moja cera była jeszcze w słabej kondycji i niemal co 2h musiałam poprawiać makijaż. ( problematyczna strefa T ). Obecnie powoli zupełnie odchodzę od używania pudru. Po dobraniu odpowiednich dla swojej cery kosmetyków oraz idealncyh dla mnie podkładów w kompakcie ( cushion) nie mam potrzeby go dodatkowo używać.



Cats Wink od Tonymoly zachwyca od pierwszej chwili słodkim i dziewczęcym opakowaniem. Główka kotka oraz kocia łapka wewnątrz opakowania jest naprawdę urocza.


delikatnie widoczna łapka 
Kocia łapka jest wytłoczona na pudrze , także już po kilku użyciach niestety znika :( Sam puder jest opakowany w dodatkową folię ochronną w kocie łapki , która jest tylko jednorazowym zabezpieczeniem puzderka przed otwarciem, kiedy leży na sklepowych półkach. 

Cats Wink Clear Pact możecie zakupić w dwóch odcieniach 01 oraz 02. Zdecydowałam się na odcień 02. Mimo, że mam bladą cerę i używam zwykle jasnych cushion, wiedziałam, że odcień 01 jest bardzo jasny: niemal biały. Odcień 02 jest idealny dla mojej cery , latem nawet był ciut za jasny przy lekko opalonej twarzy.



Puder ma za zadanie wygładzić cerę, zmatowić miejsca tłuste ( nos, broda, czoło ) oraz rozjaśnić twarz. 

Miękki puff ( poduszeczka ) uprzyjemniają aplikację produktu. Sam puder ma piękny kwiatowy zapach. Przypomina mi wycieczkę po sadzie z drzewkami owocowymi, gdzie pachnie na przemian kwiatami i owocami :) Używam go jedynie po nałożeniu klasycznego podkładu. Nie pudruje całej twarzy, a głównie strefę T. 
Doskonale matuje przetłuszczone miejsca, ale nie możemy nałożyć go zbyt wiele, ponieważ potrafi zostawiać ślady i niestety podkreśla suche skórki oraz delikatne zmarszczki. 
Według mnie puder nie ma żadnego krycia. Cera jest zmatowiona, ale trzeba co dwie godziny poprawiać makijaż, ponieważ cats wink nie jest trwałym kosmetykiem.



Z początku byłam zachwycona tym pudrem. Cera była wygładzona, puder idealnie współgrał z podkładem, nie miałam żadnych zastrzeżeń. Z czasem jednak zauważyłam, że kiedy przyszły chłodniejsze dni, a cera była narażona na niską temperaturę puder nie radził już sobie z idelanym pokryciem. Zaczął się rolować i podkreślać suche od zimna partie twarzy. 

Plusy produktu:
- dobry puder dla klasycznych podkładów i bb
- kwiatowo-owocowy zapach
- prześliczne opakowanie
- wygodna gąbeczka aplikująca
- polecany w sezonie letnim 
- brak reakcji alergicznej

Minusy produktu:
- nieodpowiedni dla cery suchej 
- bardzo jasne odcienie zarówno 01 oraz 02, należy brać to pod uwagę
- krótki efekt zmatowienia ( max 1,5h ) 
- lekko wysusza cerę w okresie zimowym 

Podsumowując, jeśli macie okazję kupić ten puder w niższej cenie ( ja swój zakupiłam za 25zł na ebay.pl ) jak najbardziej zachęcam aby go przetestować. Jeśli jednak chcecie go kupić w cenie 49zł lub wyższej, radzę odpuścić i poszukać dużo lepszych produktów z polskiej półki. 
Czasami niestety największym plusem produktu jest po prostu ładne opakowanie. 



Moja ocena : 3/5
Cena produktu od 22-55zł 

Puder zakupicie na ebay.pl 

piątek, 6 stycznia 2017

Fresh apple pore mazing primer gel - Baza wygładzająca


Opis produktu:

Silikonowa baza pod makijaż, która zapewnia idealne wygładzenie porów i perfekcyjny wygląd makijażu bez efektu maski. Absorbuje nadmierną ilość sebum wygładzając cerę.

Pojemność: 30g

Moja recenzja :

Bazę pod makijaż marki SKINFOOD używam już pół roku i jestem z niej bardzo zadowolona. Pastelowa i jedwabista konsystencja kremu wchłania się natychmiast po aplikacji przygotowując cerę na nałożenie makijażu ( bb, cc, cushion, podkład ).



Primer ma przyjemny i delikatny zapach świeżych zielonych jabłek pomieszany z nutą pudru dziecięcego. Jak używać primera ?
Najlepiej nałożyć go kilka minut po użyciu kremu do twarzy na dzień, oczywiście w pierwszej kolejności wykonując pozostałe kroki ( oczyszczenie twarzy żelem do mycia oraz tonerem ). Primer nakładamy najczęściej na strefę T ( łuk brwiowy, nos, broda ), a także w miejsca gdzie występuje nadmierna ilość sebum np. policzki, czoło. 


kliknij aby powiększyć
Na aplikację wystarczy bardzo mała ilość produktu ( mniejsza niż ziarno słonecznika ). Produkt mimo swojej 30g pojemności jest wydajny. Mam go od ponad pół roku a zużyłam dopiero 40% produktu przy niemal codziennym stosowaniu.

Plusy produktu:
- skóra wygładzona 
- pory zakryte
- absorbuje nadmierną ilość sebum 
- cera miękka w dotyku 
- delikatne zakrycie drobnych przebarwień na twarzy
- przedłużenie trwałości cushion 

Minusy produktu:
- brak 

Primer sprawdza się u mnie doskonale i mogę go z całego serca polecić. Można go nabyć w serwisie ebay.pl w cenie ok 39zł ( wliczając koszty wysyłki z Korei ). Widziałam go również w polskich sklepach online z azjatyckimi kosmetykami w cenie ok 50zł. 

Primer Gel świetnie się u mnie sprawdza tuż przed nałożeniem cushion. Podkład trzyma się znacznie dłużej, a cera jest idealnie wygładzona. 

Moja ocena : 5/5 

środa, 4 stycznia 2017

Wycieczka do Seulu 3.12-13.12 część 1 - zakupy


Kiedy powracam myślami do wyjazdu wciąż nie mogę uwierzyć, że byłam w Korei. Czasami zamykam oczy, szczypię się w rękę i sprawdzam czy aby wszystko nie było snem. Wyjazd był całkowicie spontaniczny, na szybko załatwianym paszporcie, biletach, poszukiwaniach euro i walizki.
Mimo wielu napotkanych po drodze trudności udało się, lecę!

W Korei walutą, którą się posługujemy są wony, także trzeba ze sobą zabrać euro, które później zamienimy na koreańskie pieniądze. 



Mogłabym się długo rozpisywać o samych wrażeniach przed podróżą jak i w trakcie lotu, ale jeśli ktoś marzy o wyjeździe do Korei sam zdaje sobie sprawe jak mocno można się cieszyć kiedy człowiek naprawdę wie, że ma kupiony bilet i leci. 
Sam lot z Warszawy do Seulu trwał nieco ponad 9h. Leciałam bezpośrednio jednym samolotoem naszej linii lotniczej LOT


W Seulu pierwszą rzeczą jaką trzeba zakupić tuż po przylocie to karta T-money , która upoważnia nas do poruszania się po mieście metrem, taksówką i autobusami, a także umożliwia zakupy spożywcze w automatach znajdujących się na stacjach metra. Kartę kupimy w niemal każdym miejscu. Ja kupiłam swoją w sklepie spożywczym na lotnisku. Można ją naładować dowolną sumą pieniędzy. Na moje 10 dni pobytu wystarczyło ok 80 tyś won ( ok. 250zł ). Korzystałam z niej jedynie na przejazdy metrem i autobusem. Niestety koszty poruszania się po mieście nie należą do najtańszych, ale naprawdę często korzystałam z linii metra. 



Część 1 relacji z wyjazdu - zakupy 

Najbardziej znaną dzielnicą zakupową jest Myeong-dong. Uliczki pełne kolorowych sklepów i zachęcających do wejścia banerów atakują nas swoimi promocjami:) Na Myeong-dong kupimy wszystko. Od kosmetyków, po skarpetki kończąc na Kpopie. Tam również dobrze zjemy, chociaż ceny w restauracjach czy kawiarniach są tam droższe niż w innych dzielnicach miasta. 



W każdym sklepie czy to Innisfree, Missha, It's skin, The face shop itp. ceny są inne :) Mimo, że są to sieciówki, każdy ma inną promocję i własne ceny. Przyznaję, że nie interesowałam się wyszukiwaniem specjalnych promocji. Jeśli akurat byłam w sklepie i miałam gotówkę kupowałam to co miałam na swojej liście zakupowej. Czasami trafiłam na naprawdę duże obniżki, a jeśli kupiłam produkt w cenie regularnej, przy kasie dostałam zawsze miły gratis w postaci dużej ilości próbek lub puff ( gąbeczek ) do cushion. 


to zaledwie połowa gratisów jakie otrzymałam w sklepach za zakupy
Przynam, że nie zrobiłam zdjęć sklepowych półek i przez cały wyjazd samych fotografii zrobiłam naprawdę mało. Zapytacie dlaczego, przecież to taka okazja by zachować wspomnienia. Po prostu będąc tam chłonęłam to miasto całą sobą, spacerując ulicami miasta nawet nie myślałam by wyciągać aparat, ponieważ oddychałam Seulem i cieszyłam się każdą minutą spędzoną w Korei. Sporo miejsc nie doczekało się uwiecznienia na fotografii ale wierzę, że jeszcze dane mi będzie tam wrócić i jeszcze raz poczuć,to tętniące życiem miasto.





Moja lista zakupów kosmetycznych :




1. Serum z zielonej herbaty Innisfree
2. Krem do twarzy z zielonej herbaty Innisfree
3. Żel do mycia twarzy oliwkowy Innisfree
4. Cushion do twarzy Innisfree
Kupione "nadprogramowo" :D :
1. kremy do rąk ( truskawka i ananas seria ulica sezamkowa ) It's skin
2. Woda ryżowa do demakijażu The Face Shop
3. Babyface lips tint truskawka i wiśnia ( róż i czerwień - barwiące błyszczyki do ust )
4. Dodo Cat Holika Holika Cushion ( obecnie sprzedałam, ponieważ nie sprawdził się u mnie )

Mamie zakupiłam krem kolagenowy, o którym także pojawi się recenzja.

Oprócz zakupów kosmetycznych pojawiły się także te "pamiątkowe". W walizce przywiozłam tonę skarpet, talerzyk pamiatkowy, magnesy, breloki, spodnie do spania, słodycze, case na paszport oraz trzy płyty zespołu KNK.


Zakupiłam także dostępne tylko w Korei metalowe sztućce -  pałeczki 


W Seulu można wydać fortunę nie tylko na kosmetyki, ale również na wiele innych rzeczy, których nie znajdziemy w tak niskiej cenie w żadnym innym mieście. Jeśli chcemy spróbować tamtejszej kuchni musimy mieć na uwadze, że nie zawsze zapłacimy za obiad tanio, chociaż były i takie miejsca gdzie można było zjeść dobrze za rozsądną cenę. O jedzeniu, zakupach spożywczych i jakie smakołyki można spotkać na ulicy w kolejnym poście. 

Wszystkie kosmetyki zaprezentowane w dzisiejszej relacji doczekają się swojej indywidualnej recenzji. 

Macie pytania? Zadawajcie je śmiało pod tym postem lub poprzez e-mail. Postaram się na wszystkie odpowiedzieć. 
PS. Sporo emaili od was trafiło na moją skrzynkę do folderu SPAM. Wszystkie osoby, które nie otrzymały ode mnie zwrotnych odpowiedzi proszone są o cierpliwość. W dniu jutrzyszym będę odpisywać na e-maile, które moja skrzynka uznała za spam. Złośliwość rzeczy martwych:)

Dziękuję wszystkim za odwiedziny bloga i pozostawiane komentarze.