piątek, 15 września 2017

INNISFREE No Sebum Blur Primer


* Ze względu na obecny stan mojego zdrowia, posty z recenzjami będą ukazywać się co 3-4 tygodnie. 


Opis produktu:

No Sebum Blur Primer to wygładzająco-rozświetlająca baza pod makijaż zapewniająca efekt "rozmycia" ujednolicając wszystkie nierówności cery spowodowane zmarszczkami czy rozszerzonymi porami. Produkt zarówno oczyszcza jak i wygładza teksturę skóry przez co twarz jest idealnie przygotowana na nałożenie makijażu.

Pojemność 25ml

Zużyć w ciągu 18 miesięcy

Moja recenzja:

Bazę "no sebum" od Innisfree kupiłam rok temu na ebay.pl u sprzedawcy roseroseshop. Obecnie bardzo ciężko ją dostać. Podejrzewam, że firma zmienia opakowanie, ponieważ w większości internetowych sklepów ma status "sold out", a na ebayu jest dostępna u trzech mało znanych sprzedawców. 

Primer powoli się kończy :( Myślałam, że nie będzie kłopotu z zamówienie go na jolse.com , ale jest już wyprzedany. Poczekam jeszcze kilka tygodni jeśli nie pojawi się w ofercie będę szukać godnego zastępcy z innej firmy. 


Sama konsystencja primera jest bardzo aksamitna w dotyku , po aplikacji natychmiast się wchłania pozostawiając cerę miękką i wygładzoną. Znacznie lepiej radzi sobie z kryciem od recenzowanego przeze mnie primera marki SKINFOOD, którego również bardzo lubię - Kliknij TUTAJ, aby zobaczyć moją opinię. Kolejną różnicą od ocenianego już pore mazing jest trwałość blur primer. Moja cera, a w szczególności strefa "T" jest wygładzona i zmatowiona do samego wieczora ( w połączeniu z cushion marki HERA lub LANEIGE ). Baza Innisfree doskonale radzi sobie z nadmiarem sebum i kryje rozszerzone pory. 


Według mnie zapach jest ciężki do określenia. W składzie znajduje się między innymi mięta, sól mineralna, wyciąg z zielonej herbaty, orchidea, opuncja i ekstrakt z cytrusów. Po nałożeniu bazy na twarz wyczuwam lekką nutę zaparzonej zielonej herbaty, która po upływie 2-3 minut całkowicie ulatuje. Odcień primera jest cielisty,  po aplikacji scala się z kolorytem mojej cery, nie pozostawiając ciemniejszych plam, także będzie idealny dla każdej karnacji. 

Primera używam po wykonaniu wszystkich kroków pielęgnacji, czyli po umyciu twarzy, użyciu tonika, esencji, serum i kremu. Po aplikacji bazy nakładam cushion. 

Plusy produktu :

- mocne krycie i wygładzenie 
- aksamitna konsystencja
- nie klei się
- stapia się z kolorytem cery
- nie roluje się, nie wysusza cery
- wystarcza na ok rok, przy codziennym stosowaniu 
- niweluje efekt "świecenia", w miejscach najmocniej przetłuszczonych np. strefa T 

Minusy produktu:
- brak 

Skład: CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, CYCLOHEXASILOXANE, SILICA, POLYMETHYLSILSESQUIOXANE, MICA (CI 77019), DIMETHICONE/PEG-10/15 CROSSPOLYMER, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), POLYMETHYL METHACRYLATE, IRON OXIDES (CI 77492), IRON OXIDES (CI 77491), MINERAL SALTS, MENTHA ARVENSIS LEAF EXTRACT, IRON OXIDES (CI 77499), WATER, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, PROPANEDIOL, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, CITRUS UNSHIU PEEL EXTRACT, OPUNTIA COCCINELLIFERA FRUIT EXTRACT, ORCHID EXTRACT, CAMELLIA JAPONICA LEAF EXTRACT, DIOSPYROS KAKI FRUIT EXTRACT, 1,2-HEXANEDIOL, FRAGRANCE


Baza INNISFREE jest jednym z lepszych produktów jakie wpadły mi w ręce. Mimo wszystko lubię poszukiwać nowości. Tym razem jeśli nie pojawi się ponownie w ofercie sklepu, w którym zazwyczaj robię zakupy zdecyduje się na zakup z innej firmy. 

Moja ocena : 5/5

Kosmetyki od INNISFREE goszczą w mojej łazience od dłuższego czasu. Jest to marka dobrej jakości o stosunkowo przystępnej cenie, na którą może sobie pozwolić taki konsument jak ja. Patrząc na marki jak TONYMOLY, gdzie z 10 produktów zaledwie 2 są warte zakupu, Innisfree ma wiele kosmetyków, na które zwracam uwagę i odkładam pieniądze na kolejne zakupy. 

A jak to jest u was? Jakie koreańskie marki kosmetyków uważacie za godne zaufania ?

piątek, 14 lipca 2017

INNISFREE Orchid Intense Creeam vs. INNISFREE The Green Tea Seed Cream


The Green Tea Seed Cream :

Świeży krem z zielonej herbaty i jej nasion zaprojektowany dla głębokiego nawilżenia i odżywienia Twojej skóry. Zawiera aminokwasy i minerały dbające o odpowiedni poziom nawilżenia Twojej skóry. Olej z nasion zielonej herbaty tworzy naturalną barierę, aby nawilżenie utrzymywało się dłużej.
50ml

Orchid Intense Creeam :

Unikatowa substancja czynna pochodząca ze storczyka z wyspy Jeju zapewnia niesamowite wygładzenie suchej skóry, dzięki zawartości swoich wybitnych przeciwutleniaczy.
Super odżywczy krem o działaniu przeciwstarzeniowym przekazuje witalność storczyków redukując zmarszczki, przywracając elastyczność, korygując koloryt i strukturę skóry oraz nawilżając.
Wyjątkowy antyoksydant, Orchidelixir ™ wraz z zawartością składników aktywnych karmi zmęczoną skórę i pomaga w walce z oznakami starzenia, aby przywrócić skórze jej naturalny i zdrowy wygląd.
50ml

Moja recenzja:

Kremy Innisfree są bardzo znane w Korei. Na każdym rogu w Seulu da się zauważyć firmowe logo sklepu stacjonarnego, w którym urocze panie zapraszają do zakupu naturalnych kosmetyków z wyspy Jeju. 

To chyba jedyny sklep, który obdarowywał mnie dużą ilością próbek i puff do cushion przy każdym zakupie, kiedy odwiedziłam Seul. 

Osoby pracujące w sklepach tej firmy robiły na mnie zawsze pozytywne wrażenie. Miałam wrażenie, że wchodzę do ekologicznego i pięknego miejsca, aż chciało się robić zakupy.


Zdjęcie zaczerpnięte z internetu
W grudniu ubiegłego roku będąc w Korei zdecydowałam się na zakup cushion, kremu Green Tea i serum z tej serii , a także pianki do mycia twarzy. 

Green Tea Seed stosuję już drugie opakowanie. To kupione w Korei skończyło mi się na przełomie marca-kwietnia. 

Sam krem jest dla mnie idealnie dobrany. Konsystencja lekko wodnista, jednak nie lejąca i nie za gęsta. Szybko się wchłania pozostawiając delikatne uczucie odświeżenia. Zapach zielonej herbaty nie jest mdły ani zbyt mocny. 



Świetnie sprawdza się jako baza pod podkład czy bb. Perfekcyjnie nawilża moją cerę, ale nie zapycha i nie powoduje uczucia lepkości. Szybko się wchłania i wygładza twarz. Idealnie nada się dla osób z cerą tłustą, mieszaną i normalną jak również odwodnioną. 



Razem z serum tej samej gamy działa cuda. Skóra jest nawilżona, odżywiona i delikatnie rozjaśniona. Obecnie mój hit wśród kremów do twarzy. 



Krem Orchid Intense zakupiłam na ebay.pl w kwietniu b.r u sprawdzonego sprzedawcy oryginalnych kosmetyków z Korei. Poszukiwałam kremu na noc, który nieco bardziej nawilży moją cerę podczas snu i nieco urozmaici moją pielęgnacje o nową gamę. 



Storczykowy krem ma dużo bogatszą konsystencję, jest gęstszy i wolniej się wchłania. Czuć, że faktycznie mocno odżywia skórę, jednak w moim wypadku źle dobrałam krem do mojego typu cery.
Mimo, że stosowałam go jedynie na noc, dla mojej mieszanej cery był ciut za mocny i zapychał mi pory. 

Krem jest naprawdę dobry, ma bogaty odżywczy skład i przyjemnie satynową konsystencję oraz delikatny sotrczykowy zapach. Będzie odpowiedni dla osób z cerą suchą i normalną. U reszty po prostu się nie sprawdzi i będzie zbyt ciężki.



Kremy firmy Innisfree są wydajne ( przy używaniu dwa razy dziennie green tea starczył na ok. 4 miesiące ) i mają przyjemne opakowania, bez udziwnień. Polubiłam się w szczególności z gamą Green Tea i myślę, że raczej jej nie zmienię zostając przy green tea seed na dzień, a poszukując jeszcze odpowiedniego kompana na noc innej marki. 



Krem Green Tea Seed można kupić na ebay.pl u sprawdzonego sprzedawcy : roseroseshop w cenie ok 70zł 

Krem Orchid w cenie ok 100zł 

Moja ocena:

INNISFREE Orchid Intense Creeam  4/5

INNISFREE The Green Tea Seed Cream  5/5

sobota, 24 czerwca 2017

HERA NEW UV MIST CUSHION ULTRA MOISTURE SPF34/PA++ ROSE VANILLA 17


Informacje o produkcie:

Intensywnie nawilżający, odżywczy cushion, zapewnia długotrwałe nawilżenie na skórze.
Wzmocniony długotrwały efekt nawilżający.
Wosk utrzymuje składniki nawilżające stabilizowane technologią nawilżania i zapewnia długotrwały efekt nawilżający. Zawiera wyciąg z fasoli szparagowej rosnącej na jałowym gruncie, aby pomóc skórze w uzyskaniu elastyczności i nadać cerze niesamowitą miękkość.




Cushion jest dostępny w czterech odcieniach, ja wybrałam odcień 17- Rose Vanilla.


Opakowanie jest dużo większe od cushion Innisfree jaki również używam. 



Napis HERA na górnym wieczku opakowania jest osadzony w ciekawy sposób. Wygląda jakby wisiał nad całym tłem, co daje lekki efekt 3D. Cushion otwieramy poprzez naciśnięcie specjalnego guzika na dole opakowania .


Delikatny puff ( gąbeczka ) z napisem HERA jest antybakteryjny i higieniczny. Nie przyczepiają się do niego cząsteczki kurzu. Puff jest bardzo delikatny i doskonale nakłada cushion pokrywając całą twarz równomiernie, bez powstawanie grudek. W porównaniu go gąbeczki marki Innisfree wypada dużo, dużo lepiej. 

Sam cushion jest bardzo dokładnie zabezpieczony. Nie ma mowy o wylaniu produktu co miało już miejsce w kilku produktach jakie testowałam. Można więc śmiało pakować go do wakacyjnej kosmetyczki, czy torebki nie obawiając się rozlania. 

Cushion kupiłam w sklepie jolse.com . HERA jest marką z wyższej półki, która w samym Seulu ma jedynie kilka sklepów stacjonarnych, w nieco bogatszych dzielnicach. Za cushion zapłaciłam niemało, ponieważ na nasze PLN wyszło 185zł. W samej Korei koszt tego produktu to okolice 150zł. 
W tej cenie mogłabym kupić 2-3 inne podkłady w kompakcie, lecz jeśli mam patrzeć na jakość i trwałość w kwesti kompaktów , wolę kupić jeden, a porządny. 


Cushion jest niesamowicie delikatny i pachnący, po nałożeniu na twarz skóra jest miękka i nawilżona. Uwielbiam to uczucie ! Dokładnie wygładza i lekko rozświetla twarz ( efekt pół-mat ). Nadaje się do każdej cery. 

Sam odcień wybierałam bardzo długo. Jako, że nie miałam okazji zapoznać się z nimi w Seulu, bo wtedy nie wiedziałam, że zdeycduję się na HERĘ, musiałam strzelać w ciemno.
Wybrałam odcień ROSE VANILLA , ponieważ obawiałam się, że 13 będzie dla mnie zbyt żółta i za jasna. Mimo, że jestem dosyć blada , w związku z okresem wakacji i słońcem zdecydowałam się na nieco cieplejszy odcień wchodzący delikatnie w pudrowy róż, który obecnie do mojej muśniętej słoneczkiem twarzy pasuje idealnie.

Mój typ cery : mieszana 

Cushion świetnie sobie radzi z nawilżeniem przesuszonych partii na twarzy, jak również ze zmatowieniem strefy T. 




Cushion idealnie stapia się z cerą dając naturalny efekt, z początku bałam się , że będzie bardziej kryjący od LANEIGE, a nie chciałam mieć efektu lekkiej maski na twarzy ( zapoznałam się właśnie z z takimi opiniami w internecie ) przypomnę , że zamówiłam wcześniej cushion LANEGIE ale koniec końców paczka z Korei do mnie nie dotarła i sprzedawca zwrócił pieniądze. Pomyslałam, że to znak, żeby nie kupować go ponownie i postanowiłam kupić HERĘ.

HERA nie jest jednak mocno kryjąca, delikatnie wygładzi cerę, ale nie ma zbyt mocnego efektu krycia. Jej zadaniem jest nawilżyć twarz, lekko zmatowić i wygładzić. Jeśli szukacie cushion z dużo lepszym efektem krycia polecam serię THE FACE SHOP i cushion, który niedawno recenzowałam. 

Ciekawa uwaga : Cushion bardzo dobrze trzyma się na twarzy, nawet podczas ciepłych dni kiedy rozmawiamy przez telefon, nie pozostawia śladów na ekranie naszego smartphona.


Plusy produktu :
- świetna antybakteryjna gąbeczka "puff"
- piękne opakowanie
- ważność : 12 miesięcy od otwarcia 
- trwałość do 12h 
- można trzymać w temperaturach od 10-30 stopni celcjusza 
- wydajny 
- głębokie nawilżenie i odżywienie skóry
- nie daje efektu "błyszczącej twarzy " co w moim wypadku jest jak najbardziej na plus 
- nadaje lekki naturalny półmat 
- kwiatowy zapach 
- w opakowaniu zapasowy hermetycznie zapakowany refill

Minusy:
- brak 

Cushion jest naprawdę wydajny. Stosuję go od marca i jeszcze mam połowę produktu + zapasowy REFILL. Jedyną jego wadą jest cena. Nie każdy pozwoli sobie na wydanie niemal 200zł na podkład w kompakcie. Jednak mimo wszystko jest warty swojej ceny i doskonale spełnia wszystkie obietnice producenta. 


Z pewnością zabieram go ze sobą na wakacje , ale dokupię jeszcze piankę SPF50 dla lepszej ochrony , ponieważ filtr SPF34 , który zawiera sam cushion jest zbyt słaby, kiedy jedzie się do ciepłych krajów lub przebywa się dłużej niż 4 godziny na pełnym słońcu bez kapelusza. 

nałożony podkład HERA odcień 17 + tusz do rzęs ( bez korektora, bazy i pomadki )

Moja ocena : 5/5 
Produkt możecie kupić na ebay.pl jednak polecam zakup w sklepie jolse.com aby mieć pewność, że kupujecie oryginał ( wydając taką kwotę ). 

AKTUALIZACJA:

DODANE ZDJĘCIA BEZ MAKIJAŻU ORAZ PO NAŁOŻENIU HERY CUSHION

Kliknij aby powiększyć

czwartek, 15 czerwca 2017

HOLIKA HOLIKA Sweet Cotton Pore Cover Powder (Gudetama Edition) 6.5g


HOLIKA HOLIKA Sypki puder matujący w podręcznej wersji do torebki edycja limitowana Gudetama

Opis produktu ze sklepu internetowego:

Produkt zawiera ekstrakt z bawełny oraz cukier, które regulują wydzielanie sebum i zmniejszając świecenie się cery. Po nałożeniu rozszerzone pory oraz drobne zmarszczki są mniej widoczne
Puder jest drobno zmielony, przezroczysty dlatego nadaje sie do każdego koloru cery, idealnie stapia się ze skórą, nie bieląc jej
Po aplikacji makijaż trzyma się wiele godzin, nie spływa z twarzy, nie warzy się i nie zostawia plam.
Puder można stosować również na włosach ( jeśli przetłuszczają się u nasady ), a także na zgięciach łokci.


Moja recenzja:


Na puder natrafiłam kupując cushion w sklepie internetowym jolse.com . Zaciekawiona informacją o produkcie jak również ciekawą oprawą graficzną bez wahania wrzuciłam produkt do wirtualnego koszyka.

Nie spodziewałam się cudów, bo z doświadczenia wiem, że piękne opakowanie może oznaczać totalną porażkę kosmetyczną wewnątrz ślicznego produktu. Po otwarciu wieczka ukazał się fascynujący "obrazek " jajeczka odwróconego pupką w naszą stronę ^^ 


Rozbawiona tą maleńką naklejką, która zabezpieczała puder przed wysypaniem w transporcie , postanowiłam, że ją zachowam i przykleiłam ją na spód wieczka :) 

Puder posiada miękką i wygodną gąbeczkę, która idealnie nakłada produkt na twarz czy włosy. Całe opakowanie jest malutkie i mieści się w dłoniach. Jego średnica to zaledwie 5,5 cm, także jest świetnym produktem do torebki.
Do pełni szczęścia brakuje w nim jeszcze lusterka na wieczku ( róż z serii Gudetama posiada lusterko, a jest równie malutkie ), ale i tak uważam, że produkt nie ma sobie równych. 


Moja gąbeczka zmieniła już nieco kolor na kremowy ( często aplikuję puder prosto na cushion , więc delikatnie się przebarwiła ), jednak można ją spokojnie prać i czyścić. 

Sam puder to miękki i bardzo sypki talk przypominający cukier puder. Zawiera ekstrakt z bawełny, z cytrusów oraz cukier. Jego delikatny kwiatowo-cukrowy zapach nie jest zbyt mocno wyczuwalny po aplikacji, jednak w samym opakowaniu pachnie obłędnie. Cukierki, wata cukrowa i lemoniada w jednym ! 



Puder ma właściwości wygłądzające, nawilżające i regulujące sebum ( idealny naturalny mat ), już dawno kosmetyk nie zrobił na mnie, aż tak dużego wrażenia. Mogłabym pisać o tym produkcie jeszcze długo, bo jest moim hitem kosmetycznym. Nie dość , że idealnie matuje cerę , nie wysuszając jej, a przy okazji sprawiając, że cera jest kładka jak kaszmir ! Wielkim plusem jest możliwość zastosowania gąbeczki również na włosach. Bardzo często przetłuszczają mi się włosy u nasady, delikatne muśnięcie gąbeczką z pudrem w okolicach czoła i przedziałka wystarczy, aby włosy zostały odświeżone do końca dnia. Szczególnie przydatna sprawa na wakacjach, kiedy chcemy poprawić twarz i fryzurę po plaży, zanim wyjdziemy na miasto. 


Puder jest biały i bardzo delikatny od ręki się wchłania pozostawiając skórę aksamitnie miękką i zmatowioną. Delikatnie rozjaśnia twarz, ale nie bieli. 

Plusy produktu w skórcie:

- piękne i poręczne opakowanie
- słodki dziewczęcy zapach
- aksamitna konsystencja 
- wygładza 
- reguluje sebum
- idealny mat przez cały dzień
- ( można stosować na twarz, ciało i włosy ) 
- miękka wygodna gąbeczka 
- przedłuża trwałość makijażu

Minusy
- brak 

Absolutnie uważam, że to produkt bardzo uniwersalny i bardzo potrzebny w każdej kobiecej kosmetyczce. Szybko usunie nadmiar sebum i odświeży nasz wizerunek :) Urocze opakowanie zachęca do zakupu. 

Uwaga : puder nie posiada lusterka, otwiera się poprzez odkręcenie wieczka 

Opis na opakowaniu jedynie w języku koreańskim

Cena produktu na ebay.pl : 25-30zł 

Produkt niedostępny na jolse.com, jednak na ebay.pl można go już kupić od 25zł z bezpłatną wysyłką do PL. 

Moja ocena : 5/5
Mój kosmetyczny hit!

środa, 31 maja 2017

INNISFREE The Green Tea Seed Serum - Serum Zielona Herbata




Skoncentrowane serum na bazie wyciągu z nasion zielonej herbaty. Nawilża, łagodzi podrażnienia, skutecznie walczy z suchą skórą. Idealny także do cery mieszanej ze skłonnością do trądziku.
Kosmetyk ekologiczny, posiada certyfikat Ecocert.

80ml

Moja recenzja:


Serum od Innisfree zakupiłam będąc w Seulu w grudniu ubiegłego roku. Do tego czasu ten pozornie mały flakonik nadal mi służy. Wiele osób zastanawiało się czy 80ml za ok 70zł jest opłacalny. Otóż tak. Wystarczy jedna do maksymalnie dwóch aplikacji ( kliknięcie pompką dozującą ) aby rozprowadzić całe serum na twarzy i szyi. Sądząc po ilości produktu we flakonie szacuję, że skończy się dopiero w okolicach grudnia, bądź stycznia.


Stosuję serum codziennie na noc. Zdarza się, że używam go także na dzień, ponieważ sprawdza się idealnie podczas upałów ( jako zamiennik kremu pod bb ) .

Zanim jednak zdecydowałam się na jego zakup, myślałam nad serum z wit. C marki It's Skin. Jako, że chciałam kupić krem do twarzy z gamy green tea od Innisfree , wzięłam od ręki serum do kompletu. Do dziś nie żałuję tej decyzji. Serum jest rewelacyjne. Kiedy używam kosmetyków regularnie ( żel, tonik,serum,  krem, maseczka ) moja twarz jest wygładzona i nie znajdę żadnego zaskórnika. Zdarzy się jednak, że wolę zmyć makijaż płynem micelarnym i położyć się spać bez kremu...moje lenistwo niestety ma później nieprzyjemne skutki w postaci pojawiających się w szybkim tempie niedoskonałości. Serum jest wtedy najlepszym lekiem na walkę z nieproszonymi gośćmi. 


Zapach produktu jest typowy dla kosmetyków naturalnych z zielonej herbaty. Wyczuwamy nuty roślinne. Połączenie liściastej zielonej herbaty ze świeżo startą skórką limonki. Rześka herbaciana nuta jest wyczuwalna na twarzy przez kilka minut ( w połaczeniu z kremem z tej samej serii zapach czuję do momentu zaśnięcia , stosując w ciągu dnia po nałożeniu kremu bb , nie wyczuwam już aromatu herbaty ). 
Nie jest zbyt silny, więc nie będzie przeszkadzał osobom, które są wrażliwe na perfumeryjne nuty. 
Transparentna konsystencja wchłania się w kilka sekund pozostawiając cerę łagodnie nawilżoną. Można śmiało nakładać krem na dzień/na noc nie czekając, aż serum całkowicie się wchłonie. 

Plusy produktu:
- działanie łagodzące
- nie ma uczucia "ściągnięcia" po aplikacji 
- delikatnie nawilża
- orzeźwia, oczyszcza i odżywia cerę
- nieklejąca się konsystencja 
- wydajne opakowanie ( starczy na min. 12 miesięcy * )
- kosmetyk naturalny

*przy użyciu raz dziennie

Do tej pory nie znalazłam lepszego serum. Myślę, że nie będę szukać nic nowszego i zostanę stale przy tym produkcie. Jeśli coś sprawdza się u mnie na 100% nie ma sensu szukać zamienników.


Zwykle przy zakupie serum szukamy produktu odpowiadającemu naszej cerze, który będzie dobrany odpowiednio do naszych potrzeb. Innisfree Green Tea Seed sprawdzi się u każdego. Przy cerze mieszanej idealnie poradzi sobie z nadmiarem sebum, niwelowaniem zaskórników i niedoskonałości, a miejsca suche odpowiednio nawilży. Przy cerze normalnej i suchej odżywi i wygładzi twarz bez efektu "ściągnięcia".


Wygodna i higieniczna aplikacja pozwala cieszyć się produktem długi czas. Małe 80ml opakowanie idealnie sprawdzi się w każdej podróży, nawet tej krótkiej, gdzie śmiało możemy wrzucić go do bagażu podręcznego. 

Moja ocena : 5/5

Produkt możecie zakupić na ebay.pl w cenie od 60-90zł lub w sklepach internetowych mających w swojej ofercie kosmetyki azjatyckie w cenie ok. 120-140zł. 

sobota, 20 maja 2017

Test trzech maseczek w płachcie firm LANEIGE, Holika Holika i Forencos


Miałam okazję zakupić trzy maseczki w płachcie , aby przekonać się, czy moja cera jest "uczulona" na wszystko co muszę nałożyć na twarz w formie bawełnianej czy żelowej. W poprzednich postach wspominałam, że używam jedynie klasycznych maseczek, ponieważ wystąpiła już u mnie reakcja alergiczna na kilka różnych marek masek w płachcie. 

Postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę. 
Jak sprawdziły się wybrane produkty? 


Maseczkę Makgeolli zakupiłam będąc w Seulu. Widziałam , że bardzo często dołączają ją jako gratis do dużych zakupów, ale byłam bardzo ciekawa jaki efekt daje maseczka z wina ryżowego. Makgeolii to tradycyjne koreańskie wino ryżowe o mlecznej barwie. Bardzo smaczne, lekko gazowane przypominające w smaku mieszankę sprite z szampanem. Są zwolennicy tego smaku jak i osoby, które tego wina nie ruszą, więc sięgają po soju. Ja lubię jeden i drugi "trunek". Uważam, że jest to smaczna odskocznia od znanych nam win musującyh. Wracając jednak do samej maseczki użyłam ją jako pierwszą. 

Producent obiecuje, że bawełniana maseczka ma rozjaśnić naszą cerę i dodać jej niezbędnych witamin. 


Jak stosujemy wszystkie maseczki koreańskie? 

Po pierwsze wykonujemy pierwsze dwa lub trzy kroki koreańskiej pielęgnacji 
1. Myjemy cerę olejkiem do demakijażu twarzy 
- osuszamy twarz ręcznikiem
2. Ponownie myjemy twarz żelem lub pianką do mycia twarzy *
- osuszamy ręcznikiem 
*możecie zacząć od kroku drugiego 
3. Tonizujemy twarz 
4. Nakładamy maseczkę w płachcie 
5. Czekamy od 15-20 min
6. Usuwamy maseczkę, a pozostałości produktu delikatnie wklepujemy 
- jeśli czujemy, że na twarzy został nadmiar produktu, który nie chce się wchłonąć możemy lekko opłukać twarz letnią wodą, delikatnie osuszając ją ręcznikiem . 

W moim przypadku maseczka marki Holika Holika okazała się słabym wyborem. Produkt nie spełnił żadnych obietnic producenta. Nie zauważyłam aby cera była rozjaśniona, delikatna w dotyku, nawilżona czy odżywiona. Myślę, że efekt po 20 min zabiegu był po prostu zerowy. Cera była trochę sucha i musiałam użyć kremu, aby wyrównać nawilżenie. 
Wiem, że są zwolennicy tej maseczki, którzy chwalą jej działanie. W moim wypadku po prostu się nie sprawdziła. 

Kolejną maską w błachcie z bawełny była 7 DAYS Caviar Moisture z serii Song Joong Ki


Maseczka miała glęboko nawilżyć moją cerę od wewnątrz, sprawić , że będzie gładka w dotyku i odżywiona na długie dni. Jak się spisała?

Kiedy nałożyłam maseczkę już po pierwszej minucie zaczęłam odczuwać lekkie szczypanie, odczekałam jednak kilka następnych minut aby dać jej szansę. Po ok 7 minutach mrowienie ustało. Maseczka była wykonana z bardzo miękkiej bawełny i dość solidnie nasączona składnikami , w których główną rolę grał kawior i kolagen. Bardzo istotna jest informacja, że maska jest 100% natualna, bez parabenów i chemicznych składników.  Bawełniana płachta jest jednak za mocno nasączona. Momentami leżąc na łóżku czułam jak produkt spływa mi z czoła i brody. Musiałam co jakiś czas się wycierać, żeby nie nakapało mi do oczu. 
Po ok 20 minutach ściągnęłam maseczkę, ale nadmiar produktu nie chciał się wchłonąć, także lekko opłukałam twarz wodą i osuszyłam ręczniczkiem. 


Efekt był widoczny od razu. Mimo, że przez 20 min zdążyły mi wyjść delikatne białe wypryski w kilku miejscach, to cała twarz była gładka w dotyku i nawilżona. Suche partie na twarzy zniknęły, a cera była rozjaśniona i promienna. 
Mały minus za brak informacji o produkcie w wersji angielskiej, ale w tym wypadku wystarczyły rysunki. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o samej maseczce, wystarczy wpisać jej nazwę w internecie. 

Maseczka była całkiem dobra, ale nie zrobiła na mnie, aż tak dobrego wrażenia, abym zechciała ją kupić ponownie. Ot taka codzienna maseczka na poprawę humoru :)


Ostatnią maseczką, o której dziś wspomnę to WATER POCKET SKIN RELIEF od LANEIGE. 
Tą maskę kupiłam  zupełnie przypadkowo od osoby, która sprzedawała serię z Song Joong Ki. Zaciekawiło mnie opakowanie, więc postanowiłam zaryzykować bez czytania opinii na jej temat w internecie. 


Maseczka jest skierowana do osób, które mają cerę wrażliwą, alergiczną lub potrzebują ukojenia np. po długiej ekspozycji na słońcu lub zmagają się z suchą i odwodnioną cerą. Ma za zadanie nawilżyć twarz na długi czas , ukoić oraz złagodzić stany zapalne. 
Byłam bardzo ciekawa , czy maska poradzi sobie z moją "wybredną" twarzą. Jak miłe było zaskoczenie, kiedy po otwarciu zamiast klasycznej bawełnianej płachty miałam delikatną, żelową formę. Po nałożeniu na twarz odczułam ogromną ulgę, przyjemna chłodna konsystencja maseczki sprawiła, że 20 min zamieniło się w przyjemny i kojący relaks. Byłam zaskoczona. 
Po upływie 20 min ściągnęłam maseczkę, a pozostałość produktu lekko wmasowałam. Cera była pięknie rozświetlona, cienie pod oczami prawie niewidoczne, wszystkie zaczerwienienia, przebarwienia zniknęły, a twarz była bardzo gładka w dotyku. Wygładzenie było tak widoczne , że jeszcze przez połowę dnia zerkałam z niedowierzaniem w lustro. Największym plusem okazało się długotrwałe nawilżenie mojej cery, które utrzymywało się jeszcze przez kilka tygodni. W tym czasie na twarzy nie pojawiły się żadne niedoskonałości, jak również nie wystąpiły reakcje alergiczne. Szczerze z ręką na sercu polecam tą gamę od LANEIGE bo ufam, że każda maska z tej serii jest wysokiej jakości, i warto wydać na nią każdy pieniądz. Maska jest trudno dostępna na polskich stronach , najszybciej zakupić ją przez ebay.pl, z wysyłką z Korei. 
Co ciekawe , maseczka jest ciekawie skontruowana. Posiada delikatne dziurki, w których znajduje się diamentowa esencja oraz ekstrakt z drzewa cyprysowego. 
Z pewnością kupię więcej masek z tej gamy. 

Podsumumowanie:

Patrząc na nasz rynek kosmetyczny i wielki bum jeśli chodzi o Koreańską pielęgnacje, która zaledwie kilka miesięcy temu była czymś trudno dostępnym, możliwym do kupienia jedynie przez zagraniczne sklepy internetowe, lub po wyższych cenach online, mogę śmiało stwerdzić, że nie wszystko co koreańskie jest faktycznie cudowne. 
Patrząc na publikacje w czasopismach lub półki w znanych drogeriach osiedlowych zastanawiam się, kiedy "ochłoniemy" od nasypu informacji jakimi zasypują nas z każdej strony. Jeszcze pół roku temu koreańska pielęgnacja delikatnie przebijała się gdzieś w czeluściach internetu. Teraz maseczki Holika Holika spotykam nawet w Empiku :) O czym to świadczy? Biznes kosmetyczny wie, na czym można dobrze zarobić. Pamiętajmy jednak, zanim kupimy "koreański" krem, maseczkę, bb w cenach  czasami 100% droższych od cen, które widnieją na ebayu poczytajmy trochę opinii na ich temat. Każde państwo ma marki słabsze i lepsze. Sięgajmy, więc po dobre marki, nie dając się zwariować " koreańskim szałem drogeryjnym". Rozeznajmy się w opiniach i wypróbujmy jakie firmy zasługują na wydanie kilku złotych więcej z naszych portfeli. 

W wypadku masek patrzcie na marki np. Innisfree czy LANEIGE , nawet jeśli trzeba je kupić na ebay.pl i poczekać 3 tyg na listonosza. Będziecie jednak bardziej zadowolone i zapewniam nie pożałujecie, że trzeba było czekać. To co widzę na półkach w sklepach moim zdaniem w 70% nie jest tak dobre jak marki trudniej dostępne "JESZCZE" na naszym rynku :)

Dzięki, że jesteście czytelnikami mojego bloga! 
Jeśli polecacie maski innych firm, na które warto zwrócić uwagę piszcie ! Chętnie potestuję.