poniedziałek, 25 lipca 2016

MISSHA Line Friends M Magic Cushion Set 15g BROWN


Opis produktu:

MISSHA Line Friends Cushion Special Set SPF50 + PA +++
Cushion do wyboru w dwóch odzieniach 21 oraz 23. W zestawie 2x wkład 2x poduszeczka + opakowanie.


Moja recenzja:

Bardzo chciałam mieć cushion, więc poszukiwałam tego "idealnego". Zdecydowałam się na MISSHE. Bardzo długo myślałam nad wyborem koloru pomiędzy 21 a 23 , ponieważ naczytałam się, że odcień 21 cushiona z Misshy jest po prostu bardzo jasny i troszkę obawiałam się, że będzie dla mnie zbyt jasny. Oglądałam ponad 10 vlogów recenzujących cushion brown i ostatecznie zdecydowałam się na odcień 23. 



Co mi się podoba w MISSHY najbardziej? Bardzo solidne i efektowne opakowanie + gąbeczka ( puff ). Za cenę 60zł możemy się spodziewać produktu z wyższej półki, który nie tylko dobrze wygląda , ale także ma bardzo dobre działanie. 



Kiedy przyszedł do mnie cushion okazało się, że odcień 23 jest dla mnie niestety za ciemny :( Bardzo nad tym ubolewałam, mimo to stosowałam go przez tydzień, aby zobaczyć jak radzi sobie z kryciem i czy jest trwały. 

Trwałość cushiona jest imponująca. Po wykonaniu makijażu rano jeszcze na wieczór miałam idealnie wygładzoną cerę. W ciągu dnia nawet przy częstym odbieraniu telefonu cushion nie pozostawiał praktycznie śladów na ekranie ( produkt stosowałam łącznie z mgiełką utrwalającą makijaż Tonymoly Bunny ). 


góra : missha bb perfect cover 21  dół : cushion line brown 23
Cushion Line Brown 23 wpada w żółte odcienie, dlatego był dla mnie źle dobrany, ponieważ u mnie dobrze sprawdzają się bb wpadające w róż, jak pokazany powyżej odcień 21 perfect cover. Niestety oglądając vlogi nie byłam w stanie tego zauważyć i ślepo zaufałam blogerkom. 


lewa : missha bb perfect cover 21,   prawa: cushion line brown 23
Plusy produktu:
- trwałość 
- wygładzenie cery
- nietłusta konsystencja  
- średnie krycie ( dla mnie idealne )
- miękka gąbeczka aplikująca, która idealnie rozprowadzała cushion
- atrakcyjne i solidne opakowanie
- w cenie 60zł otrzymujemy dwa wkłady i dwie gabeczki 

Minusy produktu:
- zapach ( lekko chemiczny )


góra : missha bb perfect cover 21  dół : cushion line brown 23
Na zdjęciu powyżej widać, że MISSHA perfect cover nr 21 jaką posiadam obecnie doskonale scaliła się z kolorytem mojej skóry, zaś cushion 23 jest niestety za ciemny. Cushion oceniany w tym poście sprzedałam z wielkim bólem serca. 



Porównując Magic Cushion do Perfect Cover skłaniam się w tym wypadku do cushiona. Po pierwsze jest trwalszy, aplikacja jest dużo łatwiejsza i przyjemniejsza, a konsystencja jest mniej tłusta. Twarz jest idealnie wygładzona i miękka w dotyku a SPF ciut wyższy, co dla mnie jest także ogromnym plusem. Fakt, że źle dobrałam kolor jest jedynym nad czym ubolewam, jednak z pewnością zamówię go ponownie wybierając już prawidłowy kolor. 

Cushion można zabrać ze sobą do torebki i zawsze mieć możliwość szybkiego poprawienia makijażu. Aplikacja jest naprawdę przyjemna i łatwa ! Osoby, które mają cushiony wiedzą o czym mówię :)




Moja ocena : 5/5

Produkt zakupiłam na ebay.pl u sprawdzonego sprzedawcy z Korei 

środa, 13 lipca 2016

TONYMOLY Panda's Dream So Cool Eye Stick - krem pod oczy w sztyfcie


Opis produktu:

Krem pod oczy w sztyfcie z efektem chłodzącym. Nawilża skórę pod oczami i wygładza drobne zmarszczki, zawarty w składzie ekstrakt z bambusa rozjaśnia cienie pod oczami.

Jak używać:

 Posmarować od wewnątrz na zewnątrz uprzednio oczyszczoną skórę pod oczami. Delikatnie wklepać kosmetyk palcami aż do wchłonięcia. Stosować w zależności od potrzeb.

9g

Moja recenzja:

Na początku zaznaczę, że nie zakupiłam tego sztyftu pod oczy dla opakowania, chociaż wygląda rozkosznie. Zanim zdecydowałam się na jego zakup sporo poczytałam. Szukałam klasycznego kremu pod oczy, który będzie działał kojąco na zmęczone od pracy przy komputerze oczęta. 


Panda była już dostępna w naszych sklepach Sephora w okolicach 49zł , ale zdecydowałam się na ściągnięcie jej z Korei ze względu na dużo niższą cenę ( zapłaciłam 25zł ). Po 2 tygodniach oczekiwania na paczkę, moje zwierzątko przyleciało. 


Krem jest poręczny i mieści się w dłoni. Można go z powodzeniem zabrać do torebki i mieć przy sobie, chociaż jeśli macie w ciagu dnia nałożony makijaż ( podkład lub bb ) nie polecam używania sztyftu , bo może wam się makijaż po prostu "zważyć" pod oczami. 


Sztyft jest zamknięty specjalną ochronną nakrętką aby nie dostawały się do niego drobinki kurzu, a także aby produkt nie wysychał . Polecam więc zachować osłonkę. 


Swój sztyft jako, że obecnie sporo czasu spędzam w domu i nie wykonuję codziennego makijażu używam dość często od 2-5 razy dziennie, w szczególności kiedy spędzam sporo czasu przy komputerze, a temperatura na dworze przekracza 30 stopni :) 


Sztyft jest w kolorze błękitnym i pachnie obłędnie ! Morsko- kwiatowe nuty mieszają się z orzeźwiającym zapachem bambusa i cukierkami "ice". Po nałożeniu kremu pod oczy nie czujemy zapachu, sprawdzi się więc u osób, które nie tolerują perfumeryjnych kosmetyków. 


Sesja zdjęciowa była robiona dzisiaj, także można śmiało ocenić, że krem jest bardzo wydajny ( pozostało ponad 85% sztyftu ). Przy moim częstym stosowaniu to naprawdę dobry wynik. 


Po nałożeniu kremu nie mamy uczucia typowego chłodzenia jak przy "chłodzących kosmetykach " jakie znamy z naszych sklepowych półek. To raczej dużo bardziej przyjemne uczucie. Porównuje je do przyłożenia sobie zimnej szklanki wody pod oczy :) . Nie ma uczucia mrowienia, co akurat jest dla mnie plusem. Kojące efekty chłodzenia sprawiają, że czuję się dużo lepiej, w szczególności kiedy w pokoju jest duszno od nagrzanego dachu . 


Plusy produktu:
- delikatne uczucie chłodzenia ( niesamowite, że sztyft cały czas jest zimny w dotyku ! ) 
- po 2 tygodniach codziennego stosowania rozjaśniły mi się cienie pod oczami
( mam niewielkie cienie pod oczami spowodowane długotrwałym siedzeniem przed komputerem )
- krem doskonale nawilża i wygładza skórę pod oczami
- można go używać do woli 
- prześliczne opakowanie 
- uzależniający zapach 
- koi opuchlizny i łagodzi 
- wygodne stosowanie ( sztyft do smarowania ) 
- wydajny 
- tani w stosunku do jakości ( ok 25zł ) 

Minusy produktu:
- brak 

Podsumowując,to  idealny krem na wiosnę i lato. Świetnie sprawdza się jako dodatek do codziennej pielęgnacji. Koi , nawilża, wygładza i rozjaśnia przy czym ma naprawdę słodkie opakowanie. Dla mnie jako klasyczny kosmetyk, od którego nie oczekuję więcej niż nawilżenia i chłodzenia na 5+


Moja ocena 5/5



Produkt dostępny na ebay.pl 

co dwie pandy to nie jedna:) 

sobota, 9 lipca 2016

Banila Co. Clean it Zero - olejek myjący do twarzy


Opis produktu:

Skuteczny, hipoalergiczny preparat oczyszczający do twarzy
Posiada sorbetową, lekką konsystencję musu, który przekształca się w jedwabisty olejek w czasie aplikacji.
Łatwo rozpuszcza oporny makijaż i usuwa zanieczyszczenia bez naruszania warstwy lipidowej skóry
Zawiera ekstrakt z papai dla naturalnego złuszczania skóry
Z dodatkiem ekstraktu z wiśni, bogaty w witaminę A dla zwalczania wolnych rodników
Pozostawia skórę czystą, świeżą i wyglądającą młodo
Idealny dla każdego rodzaju skóry

Moja recenzja:

O olejku do mycia twarzy Banila dowiedziałam się z książki Charlotte Cho "Sekrety urody Koreanek". Postanowiłam go wypróbować zapoznając się wcześniej z recenzjami w internecie oraz kilkoma vlogami. Z początku bardzo trudno mi było go odszukać. W naszym kraju jest dostępny tylko w jednym sklepie internetowym, ale cena za ten produkt z wysyłką wynosi 120zł, co jest trochę nie do przyjęcia kiedy na zagranicznych stronach jego cena jest połowę niższa.

Postanowiłam zaryzykować i zakupiłam olejek na ebay.pl od sprawdzonego sprzedawcy tylko i wyłącznie tego produktu. W niecałe 12 dni już cieszyłam się swoim produktem, który przyleciał do mnie pocztą prosto z Korei. Paczuszka była bardzo dobrze zabezpieczona, a produkt przyszedł oryginalnie zafoliowany.


Z początku do oczyszczania twarzy używałam olejku rano i wieczorem, ale uznałam, że nie ma potrzeby stosować go tak często szczególnie, że obecnie nie wykonuję makijażu codziennie. Po ok 2 tygodniach przeszłam więc do stosowania olejku tylko wieczorem jako pierwszy kosmetyk rozpoczynający "wieczorny skincare".


Banila Co. po otwarciu wieczka zabezpieczającego produkt przed dostawaniem się niepotrzebnych "paproszków" zachwyca pięknym kwiatowym zapachem. Słodka nieco pudrowa nuta przypominająca młodzieżowe perfumy ( owocowo-landrynkowe ). Produkt ma z początku ma zbitą konsystencję musu. Po nałożeniu go szpatułką na twarz i wykonaniu delikatnego masażu zmienia się w przyjemny olejek.


Banila Co. używam jako pierwszy kosmetyk do wykonania demakijażu. Na suchą twarz nakładam odpowiednią ilość olejku i wykonuję ok 2 minutowy masaż aby dokładnie oczyścić cerę z zaniesczyszczeń.




Na koniec spłukuje twarz letnią wodą i osuszam ręcznikiem aby przejść do kolejnego etapu pielęgnacji. 

Niektóre osoby nie spłukują twarzy wodą , a oczyszczają ją delikatnymi chusteczkami do twarzy, także to od was zależy jaką opcję wybierzecie. 


Olejek pod wpływem ciepła ciała robi się bardzo rzadki i wodnisty, może więc delikatnie dostać się do naszych oczu i ust podczas wykonywania demakijażu. U mnie zdarza się to dosyć często ;) W szególności kiedy ściągam tusz do rzęs. Polecam więc przy demakijażu oczu używać płatka nasączonego olejkiem ( kładziemy płatek z olejkiem na powieki , czekamy ok 30 sekund i delikatnie dociskamy ) resztki tuszu możemy już rozmasować dłońmi. Kiedy olejek dostanie się do oczu możemy przez pewien czas widzieć jak za mgłą, ale po minucie do dwóch to nieprzyjemne uczucie mija. 


Osoby, które nigdy wcześniej nie korzystały z takiego produktu do demakijażu mogą mieć z początku trudności z przyzwyczajeniem się do tego typu pielęgnacji. Jako osoba, która zawsze stosowała płyn do demakijażu oczu + tonik miałam trudności ze zrozumieniem, że olejek myjący+ żel do mycia twarzy wystarczą aby zmyć cały zbędny makijaż. Po miesiącu człowiek już zapomina, że istniały inne produkty do oczyszczania twarzy. 
Na krótkim filmiku na końcu posta, prezentacja demakijażu kremów bb,błyszczyka, tuszu i cieni

Plusy produktu:
- dokładnie oczyszcza z kremów bb, błyszczyków, pomadek , cieni do oczu
- przyjemna konsystencja podczas wykonywania masażu
- bardzo wydajny
- pozostawia skórę miękką i oczyszczoną 
- nie powoduje alergii, nie piecze w oczy 
- piękny słodki zapach 

Minusy produktu:
- może sobie słabiej radzić z mocno wytuszowanymi rzęsami *

* nie używam tuszów wodoodpornych, ale czasami muszę dokładnie i nieco dłużej ( do 3 minut ) wmasowywać olejek aby zmyć pozostałości tuszu. Nie zawsze jednak dokładnie się zmyje, dlatego tak ważne jest zastosowanie żelu lub pianki do mycia twarzy w celu uzupełnienia oczyszczenia. 


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Nie spodziewałam się, że tak dobrze poradzi sobie z oczyszczaniem twarzy nie powodując przy tym żadnych podrażnień. Nie bójcie się zamawiać z zagranicy. Koszt olejku jaki poniosłam kupując go na stronie ebay.pl ( od sprawdzonego sprzedawcy! uważajcie na podróbki ) to ok 60zł z darmową wysyłką.

Banila Co. starczy wam na pewno na długo, także opłaca się zainwestować w ten kosmetyk 

Moja ocena : 4,5/5